Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


rem stały już kociołki ze strawą, chłopcy ujrzeli spokojną, pewną siebie i trochę surową twarz towarzysza.
Był, jak dawniej, wodzem, rru, ojcem, oni zaś jego dziećmi.


Rozdział X.
Nowa tułaczka i jej nieoczekiwane zakończenie.

Zatrzymawszy swój oddziałek wpobliżu słonego źródła, Y przedsięwziął dwie wyprawy wywiadowcze w stronę dżungli. Miał jeszcze nadzieję, że manjan powędrowały dalej. W takim razie las byłby bezpiecznem schronieniem dla chłopaków. Niestety spotkało go niepowodzenie. Mrówki, znalazłszy spore zapasy żywności w obozie murzynków, zatrzymały się tu, a ich wojownicze oddziały kręciły się po dżungli w różnych kierunkach.
Tymczasem zabrane przez chłopców mięso znikało szybko.
Nowa troska ogarnęła wodza. Wiedział, że płaskowyż — pustynny i prawie pozbawiony roślinności — nie może wyżywić wędrowców. Naradziwszy się z najstarszymi towarzyszami, Y