Strona:F. A. Ossendowski - Lenin.djvu/217

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
183
LENIN


dla ducha... Tak myślałem... Tymczasem pan marzy o bandytyzmie na wszechświatowa skalę. To straszne!
— Dla pana, Mr. King, który sobie przyjeżdża co pięć lat na wypoczynek do Szwajcarji, wypchany dolarami! — zawołał Lenin, z nienawiścią patrząc na potężną figurę Amerykanina. — Ale takich, jak pan, na świecie jest, powiedzmy, miljon, a reszta — tysiąc siedemset miljonów nie mają tak eleganckiego ubrania, ani dziesięciu chociażby dolarów na dzień jutrzejszy i są głodni. Rozumie pan? Głodni! Nasze przysłowie rosyjskie mówi: „głodnego słowika nie można nakarmić najpiękniejszemi piosenkami“! Duch! Człowiek dolarów ośmiela się prawić o duchu!
Śmiał się zuchwale, bezczelnym, złym wzrokiem małych oczu czarnych wpatrując się w czerstwą twarz zdumionego i oburzonego Amerykanina.
Mr. King w milczeniu skinął głową i odszedł.
Lenin pozostał, czerniąc się na kamieniu, jak duży, posępny ptak. Patrzył nadół, na rozciągające się w różne strony doliny, na kwadraty winnic i pól, na błyszczące nici stalowych szyn, na szare plamy wiosek, miasteczek, na połyskujące kopuły i krzyże Zurychu, na taflę spokojnego jeziora, które leżało na dole, jak płyta z lapis-lazuli.
Nie widział nic. Wzrok jego przebijał mgliste opary i chmury, gromadzące się na wschodzie i biegł dalej i dalej...
Spodziewał się ujrzeć nędzne zagony chłopów rosyjskich i — nie poznał ich.
Toczyły się tam olbrzymie traktory, poruszane elektrycznością i zastępujące pracę tysięcy rolników spoconych, zziajanych, i koni, z wysiłkiem ciągnących pługi.
Dymiły kominy setek elektrowni i fabryk bez liku; w schludnych domkach wieśniaczych świeciły się okna, rzęsiście oświetlone.
Odświętnie ubrani robotnicy, o rękach czystych i obliczach spokojnych, powracali do domu bez pośpiechu i radości. Byli wszyscy podobni do siebie, jak bliźnięta, w jednakich strojach, nie różniąc się pomiędzy sobą ani wyrazem twarzy, ani ruchami.
Lenin zrozumiał, że te ludzkie zjawy, zrodzone w jego wyobraźni, są maszynami, posiadającemi harmonijność