Strona:F. A. Ossendowski - Lenin.djvu/201

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
167
LENIN


jednak niemieszania się do polityki włościaństwa. Ma on bowiem swoje ideały i tradycje...
— Tradycje drobnych burżujów, stokroć gorszych od wielkich, bo włościanie są ciemni i bierni! — przerwał mu Lenin z pasją.
Sielaninow zajrzał głęboko w jarzące się źrenice Włodzimierza i powtórzył z siłą:
— Włościaństwo ma swoje ideały i tradycje klasowe! Partja nasza potrafi z tych stu miljonów ludzi uczynić najpotężniejszy odłam społeczeństwa, który pokieruje dalszemi losami Rosji.
— Chcecie rewolucji chłopskiej, drobno burżuazyjnej, a my mamy przelewać dla niej naszą krew, żeby wpaść pod nowe jarzmo i, kto wie, czy nie cięższe i nie trudniejsze do zrzucenia?
— Dopomożemy wam do zatwierdzenia sprawiedliwości — zawołał Sielaninow.
— Nie! Sprawiedliwość zapanuje wtedy, gdy my ją ustanowimy, my — pracujący proletarjat! — wybuchnął Lenin.
— Zginiecie! — szepnął młodzieniec. — Wcześniej czy później żywiołowa siła ludzi ziemi zmiecie was, jak przyniesione z obcego kraju suche liście!
— Bardzo poetyczne porównanie, lecz nie przekonywujące bynajmniej! — zaśmiał się Lenin szyderczo. — Damy sobie radę z owemi stu miljonami ciemnych, chciwych ludzi. Est modus in rebus, towarzyszu!
— Trudne zadanie! — uśmiechnął się Sielaninow. — Nie dokończyliście łacińskiego tekstu, Włodzimierzu Iljiczu, a, może, nie znacie go? Rzymski poeta powiedział dalej: „sum certi denique fines, quod ultra citraque nequit consistere rectum!“ Niezłomna prawda całej sprawy tkwi w miłości do ziemi, własnym potem zlanej, towarzyszu! Jej nie oddamy nikomu! Mówię o rosyjskiej ziemi, gdzie od prawieków pokolenia przodków naszych odwalały skiby i cięły brózdy!
Lenin syczącym głosem mówił:
— My te wasze sto miljonów podzielimy na trzy — cztery odłamy i rzucimy je do walki pomiędzy sobą! Wielka to zasada i mądra: „divide et impera!
— Zginiecie! — powtórzył z naciskiem Sielaninow.