Strona:F. A. Ossendowski - Afryka.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


krutował i Skalski nigdy go już nie spotkał. Schorowany i słaby, bo trapiła go febra, której się nabawił w gorącym klimacie na północy kraju, przerzucał się z miasta do miasta. Szukał możliwej, niezbyt uciążliwej pracy w Cape Townie, Durbanie i Pretorji, aż, machnąwszy ręką na swoje zdrowie, stał się znów górnikiem.
Pracował w kopalni węgla w okolicach Johannesburga, w przedsiębiorstwie, mającem swoje szyby i fabryki w różnych częściach kraju. Dyrekcja przerzucała robotników z miejsca na miejsce i ta okoliczność dała możność Skalskiemu poznać Unję doskonale. Przebywał długo na zachodzie — w górach Omatako, gdzie wydobywano rudę miedzianą i przetapiano ją na mosiądz, wywożony do Anglji, na południu — w Wielkich Górach Czarnych (Groote Zwartebergen) pracował w głębokich szybach węglowych; spróbował wreszcie w Smoczych Górach prażyć się przy elektrycznych piecach, w których przerabiano rudę na srebro, aż powrócił znów do Jahannesburga.
Przywiózł tu ze sobą pewne doświadczenie.
Zrozumiał ostatecznie, że praca jego w Afryce Południowej może go wyżywić, lecz nie da mu nigdy możliwości powrotu do ojczyzny. Umierać zaś w Afryce nie miał żadnego zamiaru, więc rozglądał się za lepszym i pewniejszym zarobkiem.
Wiedział dokładnie, gdzie i co się produkuje w tym kraju i jakie tam istnieją warunki pracy.