Strona:Ernest Buława - Poezye studenta - tom I.pdf/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

Tej narcys — tamtej bławatek —
A owej kwiecie jabłoni,
I ta przypina swój kwiatek u łona.
A tamta w kruczy warkocz go wplata;
Jedna zazdrości drugiej, ozdobiona,
Wita gościa z dali świata.
A on znów dwie kule złote,
Z dłoni w dłoń zręcznie podrzuca,
Nucąc że w kobiecą cnotę
Tak rozum wierzyć przyucza —
Zaśmiał się Selim i parsknął dwór cały.
A kuglarz tylko nizko się kłaniał —
Ocząt pociski sułtanki miotały:
On oczy spuszczał — osłaniał —
I chwyta kule po kuli —
Tak cztery coraz to wyżej —
Wyżej — niżej — bliżej — chyżej —
I każdą do piersi tuli —
W tem z za rękawa młodego sztuk syna
Ja kulą w górę jasny nóż błysnął,
Ach! jak wysoko w górze zawisnął —
I — utkwił w turban Selima!
Drży dwór, Basza krwią zalany
Pieni się — zemsta skrzy z oka,
Słania się — kona — słyszany
Już ledwo, wzywa Proroka —
Nagle — o! zemsty! bo branki nadobne
I dwór, od woni kwiatków śpią twardo,
A kuglarz bieży przez jęki żałobne
Nóż krwawy w górę wzniósł hardo —
I depcze turban co z czoła
Zdarła Baszy dłoń skrwawiona,
I głosem grzmotu zawoła
«Przysięga moja spełniona!»
— A selim konając szepcze
Zwróćcie mi głowę ku Mekce!
Lecz uciekają murzyny spłoszone —
«Stójcie!» zawoła straszny swym czynem