Strona:Emil Zola - Germinal.djvu/222

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

z książek rozstrzygał wszystkie kwestye. Noce spędzał na czytaniu, prowadził bardzo rozległą korespondencyę, zaabonował nawet „Mściciela“ (Vengeur) belgijskie pismo socyalistyczne, co w kolonii ostatecznie ugruntowało jego powagę. Upajał się popularnością ten dawny maszynista, później hajer z wiecznie brudnemi rękami, szczęśliwy był, że może rozprawiać o losach górników prowincyi całej, kierować Voreux i być osią wszystkiego. Jedno dręczyło go tylko, czuł, że za mało wie i nieraz mieszał się jakgdyby spotkał wielkiego pana w długim surducie i cylindrze. Pochłaniał książki i gazety, ale czynił to bez metody i trudno mu było pojąć pewne jasne rzeczy, a przeciwnie o innych, o wiele trudniejszych pozwalał sobie mówić z taką swobodą jakby je doskonale rozumiał. Miał też chwile zwątpienia i niepokoił się czy podoła swej misyi. Może nie był człowiekiem stosownym do tego. Może trzebaby tu adwokata, któryby tak umiał postępować, by nie skompromitować kolegów. Ale przychodziła rozwaga, a z nią ufność. Nie, za nic w świecie adwokata! To są szubrawcy, którzy używają swej wiedzy na to, by żyć kosztem ludu. Niech się dzieje co chce. Robotnicy sami muszą bronić swych praw. I znowu roskosznie marzyć mu się poczynało. Widział się sławnym... Kto wie, może aż w Paryżu dowiedzą się o nim, zjawi się deputacya... pojedzie i tam w wielkiej wspaniałej sali pocznie z trybuny ciskać gromy, jako pierwszy robotnik w parlamencie.
Od kilku dni miał Stefan kłopoty. Pluchart pisał list za listem ofiarując się przyjechać, by zagrzać zapał strejkujących. Miano urządzić tajne zgromadzenie, Pluchart miał przewodniczyć, a potem przemówić i wyzyskać strejk dla zwerbowania górników do Międzynarodówki, względem której dotąd zachowywali się opornie. Stefan obawiał się rozruchów, ale byłby już wreszcie sprowadził Plucharta, gdyby nie protesty Rasseneura. A nie mógł się przestać liczyć mimo swego wzięcia z szynkarzem, którego zasługi były dawniejszej daty i który miał wielu zwolenników. Dlatego wahał się i nie wiedział co odpisać.
.