Strona:Emil Szramek - Ks. Norbert Bonczyk.djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Katolik“ zaś pisał: „Bóg doświadcza wierny lud górnośląski, gdy mu zabiera z pomiędzy kapłanów, przewodników, obrońców, właśnie najlepszych... Umarł kapłan jeden z najgorliwszych. Wszyscyśmy na pracę jego niestrudzoną w winnicy Pańskiej patrzeli. Od rana do późnej nocy o dobro dusz się starał; nie zaznał odpoczynku ani wytchnienia; choć wiedział, że nad siły pracuje, pracował; choć czuł, że siły cielesne słabną i wypoczynku potrzebują, jednak im nie folgował. Duszą i ciałem oddał się służbie Bożej, służbie dla zbawienia dusz i padł jak rycerz na wale w działaniu dla swoich owieczek... Płacz ludu górnośląski, płacz ty przedewszystkiem parafjo bytomska, bo wart rzewnego płaczu ten, który nam był pasterzem, ojcem, przewodnikiem, obrońcą wiernym do ostatniego tchnienia!“
Pogrzeb miał ks. Norbert wspaniały mimo czasu słotnego. Kościół był przepełniony a przy kościele stały po obu stronach ulicy Tarnogórskiej i Piekarskiej aż do cmentarza zbite szeregi ludzi. „Gdy pierwsi już na cmentarz wchodzili, ostatni byli dopiero na skręcie ulicy, koło kościoła św. Trójcy. Cała Piekarska ulica aż do cmentarza była zapchana ludem od strony do strony; gdy się spojrzało z górki cmentarzowej widziało się morze głów“. (Katolik“) Latarnie ulic, okryte krepą, paliły się podczas pochodu; z domów powiewały chorągwie żałobne. W orszaku pogrzebowym szły dzieci szkolne,