Strona:Elwira Korotyńska - Jagusia sierotka.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Zawołała ją do siebie i rzekła:
— Dziecko moje, pójdziesz zaraz do mojej siostry, poprosisz ją o szkatułkę i przyniesiesz.
— Idź prosto przed siebie, dopóki nie dojdziesz do strumienia, który przecina pole. Przebędziesz go wbród i zaraz zobaczysz stary zamek za żelaznemi kratami. Tam mieszka siostra moja GRENUJLA...
Idź, spiesz się, moje dziecko!
— Dokąd panienka idzie? — zapytał ją jakiś cichy, łagodny głos.
Dziewczynka obejrzała się zdziwiona.
W powietrzu unosił się biały, jak śnieg gołąbek i wiejąc skrzydełkami leciał za dziewczątkiem.
— Idę do Grenujli, siostry mej pani, która jest czarownicą, mam przynieść jej szkatułkę.
— Nieszczęsna! — zawołała ptaszyna. — Wysłała cię ona na zatratę. Ani jeden człowiek nie wyszedł stamtąd żywcem. Ale dano mi z nieba rozkaz,