Strona:Eliza Orzeszkowa - Pieśń przerwana.djvu/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
52
ELIZA ORZESZKOWA

— Jak ja to dawno czytałem! jeszcze w dzieciństwie... Bardzo to ładne! Tu szczególnie pod temi drzewami, w tej ciszy, lektura bardzo stosowna... Dziś jeszcze nie oddam jej tej książki i przeczytam ją od początku do końca... Ciekawym, co też ona robi w tej chwili... za tą fasolą?
Dowiedział się o tem natychmiast. Na mały ganek wyszła Klara, dźwigając w obu rozpostartych rękach coś ciężkiego. Przyjemski pochylił się naprzód aby lepiej widzieć, i zobaczył, że dziewczyna, z rękawami sukni do łokci zawiniętymi, niosła małą balię, napełnioną płynem, który wylała zdala od domku, za rozłożystą jabłonią i krzakami agrestu. Gdy wracała z pustą już ba-