Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/181

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jej serca i myśli ucieczką. Pomimowolnie nawet, zamyślona i żywo zajęta tem zwierzeniem Emilia, wróciwszy do pokoju, gdy gra układania słów z liter, po szachach nastąpiła, i dała Zofji i Adolfowi sposobność się porozumienia, z roztargnieniem to słowo «ojciec» ułożyła. Spostrzegł to Adolf, i wdzięczny za radę Emilji, którą mu w tej chwili udzieliła, pocałował ją w rękę; gdy tymczasem niespokojny, zazdrośny i wszystko zważający Władysław, ledwo się posiadał. Pani Sławińska, choć nie zgadując powodu, zaczęła to spostrzegać, a lękając się jej napomnienia Zofia, szybko litery pomięszawszy, zaproponowała wolanta we cztery osoby. Ogólny ruch pokrył osobiste pomięszanie. — Uganiały się w niego z równą zręcznością obiedwie siostry. Wkrótce jednak, Delfina chcąc dać sposobność Władysławowi pomówienia na osobności z Zofią, w której sądziła, iż się zawsze kocha, zawołała Adolfa dla zastąpienia jej w wiska, a biorąc Emilią pod rękę, poszła nakazane sobie o tej godzinie zażywać lekarstwo. Zofia, korzystając z jej niebytności, i litując się nad biednym Władysławem, wszystko mu przez ten czas odkryła, a