Strona:Edgar Allan Poe - Nowelle (tłum. Beaupré).djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W chwili, gdy książe Prospero wymawiał te słowa, zamaskowana postać, jak gdyby chcąc lepiej jeszcze utrzymać się w roli, postępowała wolnym, uroczystym, patetycznym niemal krokiem, snując się pośród tanecznych grup.
Książe znajdował się właśnie w niebieskiej sali, a słowa jego wypowiedziane donośnie, rozbrzmiały po wszystkich komnatach pałacowych, bo książe był człowiekiem niezmiernej siły i odwagi. Na znak dany jego ręką, orkiestra umilkła. Dworacy, którzy znajdowali się wraz z księciem w sali niebieskiej, rzucili się na jego rozkaz ku tajemniczej masce, która przechodziła właśnie obok nich, tak, że ją mieli pod ręką. Widziadło kroczyło majestatycznym swym krokiem i zdawało się zmierzać prosto ku księciu. Wybladli dworacy rzucili się, jak powiedziałem w kierunku zjawiska, ale pod wpływem nieokreślonej trwogi wzbudzonej widocznie szaloną zuchwałością zamaskowanej postaci, żaden z nich nie śmiał podnieść na nią ręki i zjawisko przeszło bez żadnej przeszkody o dwa kroki od księcia, podczas kiedy całe zgromadzenie ulegając jednozgodnemu popędowi, cofało się od środka sali ku ścianom.
Maska kroczyła dalej, nie zatrzymując się, uroczystym swym miarowym krokiem, który ją charakteryzował od początku i przeszła w ten sposób z sali niebieskiej do sali purpurowej, z purpurowej do zielonej, stamtąd do białej, fioletowej, a nikt nie śmiał pójść za nią, ani też zrobić żadnego kroku dla ujęcia jej.
Wtedy dopiero książę Prospero uniesiony