Strona:Edgar Allan Poe - Morderstwo na rue Morgue.djvu/99

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rzamy cię skrzywdzić. Wiem bardzo dobrze, iż pan nie jesteś winien zajścia na Rue Morgue. Ale nie przyda się na nic zaprzeczać, żeś pan w jakiś sposób wplątany w nie. Z tego, co już powiedziałem, musisz pan wnioskować, że miałem już sposób zasięgnięcia informacyi — sposób, o którym nigdyby się panu nawet nie śniło. Rzecz się ma tak. Nie uczyniłeś pan nic takiego, czego mógłbyś uniknąć — nic takiego, coby pana czyniło winnym. Nie dopuściłeś się pan nawet rabunku, mogąc się go dopuścić bezkarnie. Nie potrzebujesz pan niczego ukrywać. Nie masz pan racyi do ukrywania. Przeciwnie, jesteś pan zniewolony do wyznania wszystkiego według wszelkich zasad honoru. Niewinny człowiek został uwięziony, i obwiniony o morderstwo, którego sprawcę pan możesz nam wskazać.
Żeglarz odzyskał przytomność umysłu w znacznym stopniu podczas przemówienia Dupina; ale pierwotne zuchowate zachowanie się zniknęło.
— Tak mi Boże dopomóż — rzeki po krótkiej pauzie, opowiem panom wszystko, co wiem o tej aferze; — ale nie spodziewam się, abyście panowie uwierzyli połowie tego co powiem — na to trzebaby chyba głupich. Jestem niewinny i powiem wszystko, choćbym miał za to umrzeć.
»Zeznanie jego było takie. W ostatnich czasach odbył podróż do Indyjskiego Archipelagu. Garstka ludzi, do której i on należał, wylądowała na Borneo,