Strona:Edgar Allan Poe - Morderstwo na rue Morgue.djvu/235

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


C

Czułem prawdziwie głębokie i bardzo osobliwe uczucie dla mojej przyjaciółki Morelli. Zrobiwszy z nią znajomość wiele lat temu poczułem, że dusza moja zapłonęła od pierwszego spotkania ogniami, których przedtem nie znałem; ale nie były to ognie Erosu, to też gorzkiem i gryzącem dla mnie było stopniowe przekonanie, że nie mogłem w żaden sposób określić ich niezwykłego znaczenia, lub umiarkować ich natężenia. Ale poznaliśmy się; los połączył nas przed ołtarzem; nigdy nie mówiłem o uczuciu, nie myślałem o miłości. Ona atoli, unikała towarzystwa ludzi i przywiązawszy się do mnie jedynie, czyniła mnie szczęśliwym.

Erudycya Morelli była głęboka. Tak jak życia pragnę talenty jej były wprost niezwykłe — siły jej umysłu były olbrzymie. Czułem to i w wielu rzeczach stałem się jej uczniem. Wkrótce atoli spostrzegłem, że być może z powodu jej wychowania w Presburgu, kładła przedemną mnóstwo tych mistycznych pism, które się zwykle uważa za szumowiny wczesnej literatury niemieckiej. Te