Strona:Edgar Allan Poe - Morderstwo na rue Morgue.djvu/127

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


widzieć — a wypadki dowiodły, że istotnie przewidział — napaści, którym podległ. Musiał przewidzieć tajne rewizye swego pałacu. Częsta jego nocna nieobecność w domu, którą Prefekt uważał za pewną pomoc do powodzenia, ja uważałem tylko jako figiel dla dania policyi sposobności do gruntownej rewizyi, i do tem szybszego wpojenia w nich przekonania, do którego G. — — istotnie, ostatecznie doszedł, mianowicie że listu nie ma w pałacu. Czułem, że taki sposób rozumowania, jaki starałem się panu szczegółowo przedstawić, odnośnie do niezmiennej zasady policyjnego poszukiwania ukrytych przedmiotów, musiał koniecznie przejść przez mózg ministra. Rozumowanie to musiało go doprowadzić do wzgardzenia wszystkimi zwykłymi sposobami ukrycia listu. On nie mógł być taki głupi, aby nie zrozumieć, że jego najtajniejsza skrytka byłaby tak pewna jak zwykła komórka, dla oczu, sond, świdrów i mikroskopów Prefekta. Toteż rozumiałem, że z konieczności ucieknie się do prostoty. Pamiętasz pan może, jak bardzo Prefekt się śmiał, gdym powiedział, że tajemnica sprawiała mu tyle kłopotu swoją wielką prostotą.
— Oczywiście — rzeklem — przypominam sobie dobrze, jak się tem ubawił. Myślałem przecie, że dostanie konwulsyi.
— Świat materyalny — ciągnął Dupin — obfituje w ścisłe analogie do niemateryalnego; w ten