Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 02.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


cye, których skuteczność bardzo chwaliła i prosiła młodą kobietę, aby ta zrzuciła ciężkie okrycia, które jej przeszkadzały oddychać. Ale młoda dama, chyląc głowę z wyrazem przestrachu, odmówiła tej prośbie i użyła flakonu wody pachnącej, nie podnosząc zasłony.
— Panie burmistrzu — rzekła przeorysza, — jak sądzę, przygotowano wszystko podług naszych życzeń.
— Tak, bez wątpienia, wielebna pani — odrzekł starzec. — Mam nadzieję, że nasz prześwietny książę będzie ze mnie zadowolony, jak również i dama, dla której uczynić jestem gotów wszystko, co będzie w mojej mocy.
— Pozostawcie mnie na chwilę sam na sam z mojem biednem dzieckiem — odparła przeorysza.
Rodzina wyszła z izby i słyszano, jak przeorysza żywo i z tkliwością przemawiała do młodej kobiety, a ta jej odpowiadała tonem, rozdzierającym serce. Nie chcąc bynajmniej podsłuchiwać, gospodyni domu jednak pozostała u drzwi pokoju; obie kobiety mówiły po włosku, nadając tem jeszcze dziwaczniejszy, bardziej tajemniczy charakter całemu zdarzeniu. Bur-