Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 02.djvu/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ VI
opowiada, w jaki sposób odbył się wybór narzeczonej, poczem historya się zamyka.

Albertyna była w rozpaczy, kiedy jej radca powiedział o nieszczęsnej loteryi, którą postanowiono urządzić; ale bezużyteczne były wszystkie jej łzy i błagania. Była też wielce rozgniewana z powodu obojętności Edmunda; nie pokazywał się wcale i nie starał się rozmawiać z nią o swej miłości. W wigilię niedzieli wyrocznej Albertyna siedziała wieczorem w swym pokoju. Oddana myślom o grożącem jej niebezpieczeństwie, pytała sama siebie, czy nie lepiej byłoby uciec z domu ojcowskiego, niż być skazaną na poślubienie pedanta sekretarza lub ohydnego barona. Zaczęła tedy marzyć o tajemniczym złotniku i o jego czarodziejstwach, i oto w sercu jej przebudziła się nadzieja; gdyż pewnem jej się zdało, że Leonard nie opuści Edmunda w chwili krytycznej. Poczuła naraz żywe pragnienie rozmowy ze złotnikiem i w chwilę potem, złotnik ukazał się przed nią. Powiedział jej głosem łagodnym i pełnym powagi:
— Drogie dziecko, zbądź się smutku