Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 02.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jak pożera wszystko, co zarabiam z takim trudem. Zabił ostatnie cielę, którym myślał długo jeszcze żywić siebie i żonę i kupił dla nieznajomego ubranie. Ale gdy poszedł do niego z ową szatą, człowiek ten rano jeszcze tak mały i wychudły, stał się wielki i mocny i ubranie było dla niego za ciasne. Biedny żyd wpadł w rozpacz na widok tej przemiany, a nieznajomy powiada:
— Wyrzecz się szalonej myśli, że mógłbyś mnie stąd wygnać, gdyż dowiedz się: jestem Dałes.
Biedny żyd załamał ręce i zaczął wydawać okrzyki rozpaczy.
— Boże moich ojców — zawołał — jestem rózgą gniewu Twego ukarany. Jeżeli ty jesteś Dałes, to już nie odejdziesz i rosnąć będziesz póty, póki nie pożresz wszystkiego w moim domu.
Dałes — to nędza, która wszedłszy raz gdziekolwiek, już tego domu nie opuści i coraz bardziej się rozrasta.
Jeżeli radca bał się przekleństwa Manassego, lękał się też starego Leonarda, który miał tyle czarów na usługi i którego widok budził szczególną trwogę. Ponieważ nie mógł napaść na tych dwóch ludzi, ca-