Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 02.djvu/127

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przeklęty, przeklęty bądź, radco Melchiorze Voswinkel!
Rzekłszy te słowa, szybko opuścił izbę wraz ze swym siostrzeńcem.
Albertyna stała pełna trwogi, głowę oparłszy o łono Edmunda; złotnik się przybliżył do młodej pary i rzekł z uśmiechem:
— Niech was te szaleństwa nie wytrącają z równowagi. Wszystko będzie dobrze, odpowiadam wam za to; ale trzeba, abyście się rozłączyli, zanim radca i sekretarz oprzytomnieją z przerażenia. — I odszedł wraz z Edmundem.

ROZDZIAŁ V,
w którym czytelnik dowiaduje się, co to jest Dałes, dalej w jaki sposób złotnik ratuje tajnego sekretarza od haniebnej śmierci oraz pociesza zrozpaczonego radcę komisyjnego.

Radcę bardziej uderzyły klątwy Manassego niż czarnoksięskie sztuczki złotnika. Klątwa ta była istotnie okropna, gdyż zapowiadała radcy obecność Dałesa.
Nie wiem, drogi czytelniku, czy słyszałeś o tem, co żydzi nazywają Dałes.