Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 02.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


we i brodę czarną, że zawsze jest ubrany podług najdziwaczniejszej mody krawców angielskich; mówi wielu językami akcentem niemieckim, rzępoli na skrzypcach, dudni na fortepianie, kuje nędzne wiersze, sądzi malarstwo bez smaku i znajomości, udaje dowcipnego i w głupocie swej wyrokuje o wszystkiem; słowem, podług opinii ludzi rozsądnych, jest to figura nie do wytrzymania. Nadto, pomimo wielką fortunę, myśli tylko o gromadzeniu pieniędzy i ci nawet, co zazwyczaj plackiem padają wobec bogatych, uciekają od niego.
Radcę w pierwszej chwili olśniło półmiliona siostrzeńca Manassego; ale wnet przyszły mu na myśl rozmaite przeszkody, czyniące proponowany mu związek — niemożliwym.
— Mój drogi Manasse, — rzekł — zapominasz, że twój szanowny siostrzeniec jest starej wiary i że...
— Ach, cóż to znaczy? — odparł żyd. — Mój siostrzeniec jest zakochany w córce pana radcy; chce ją uszczęśliwić a parę kropel wody nie przestraszy go. Pomyśl o tym interesie, panie radco; za