Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 01.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


być poruszone, przed otworzeniem testamentu.
— Jak pan śmiesz tak mówić do dziedzica majoratu?... — zaczął baron, ale V. nie pozwolił rozwodzić się wściekłemu ze złości młodzieńcowi. Zmierzywszy go surowem spojrzeniem, rzekł:
— Tylko bez zbytniego pośpiechu, panie baronie! Racz pan nie rozpościerać się ze swemi rządami przed otworzeniem testamentu, tymczasem zaś ja tu jestem panem, ja sam jeden, i wszelką napaść, potrafię napaścią odeprzeć. Proszę niezapominać, że jako wykonawca testamentu ś. p. pańskiego ojca, na mocy danego mi upoważnienia, i na mocy uchwały sądowej, mam prawo wzbronić panu pobytu w K. i dlatego radzę mu, jeśli nie chcesz się na nieprzyjemność narazić, abyś cichuteńko wracał do K.
Powaga przestrzegacza prawa i ton stanowczy z jakim mówił, nadały słowom jego pewne znaczenie, dlatego młody baron, który zrazu chciał się tak ostro postawić, poczuł, iż broń wypada mu z ręki, cofnął się więc, pokrywając swój wstyd szyderskim śmiechem.
Upłynęły trzy miesiące, i nadszedł