Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 01.djvu/110

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


, jakby jakąś ciekawą historyę, która wydarzyć się mogła. Zachowaj w głębi duszy to przekonanie, iż pełne tajemnicy wydarzenia, w których niepowołany może, wziąłeś udział, zgubić cię mogły! Dziś... wszystko już do przeszłości należy.
Historyę majoratu K..., która mi dziadek opowiedział, wiernie zachowałem w pamięci, tak iż jestem w stanie powtórzyć własnemi jego słowami, zwłaszcza, że, mówiąc o sobie, zwykle używał trzeciej osoby.
Pewnej burzliwej nocy, w jesieni roku 1760, ogromny huk, jakby się cały obszerny zamek w tysiączne sztuki rozpadał, zbudził ze snu głębokiego strwożonych mieszkańców. W mgnieniu oka wszyscy byli na nogach; pozapalano światła, z trwogą w zbladłej twarzy nadleciał zadyszany marszałek dworu, dźwigając pęk kluczy. Ale jakież było wszystkich zdziwienie, gdy w głębokiej ciszy, słychać było tylko szczęk zamków z trudnością się otwierających, i odgłos kroków strasznem echem odbijający się wśród pustych korytarzy sal i pokojów, a nigdzie najmniejszego śladu zniszczenia. Straszne przeczucie ogarnęło marszałka.