Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 7.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


W przeciwnym razie, lepszego zalety
Tern się korzystniej po gorszem wydadzą.
Nie dozwól nigdy, aby się z Hektorem
Achilles mierzył, z ich bowiem spotkaniem
W tropy za naszym honorem lub hańbą
Jak psy dwa gonią dziwne dwa następstwa.
Nestor.  Me stare oczy dojrzeć ich nie mogą;
Jakież to?
Ulisses.  Gdyby nie tyle był dumny
Achilles, chwałę swojego zwycięstwa
Dzieliłby z nami; ale z jego pychą
Wolałbym piec się na libijskiem słońcu,
Niż na palącej ócz jego pogardzie,
Gdyby zwycięzcą z pojedynku wrócił;
Jeśli ulegnie, z obrażoną sławą
Najdzielniejszego Greków bohatera,
Głęboka rana grecki dotknie honor.
Ciągnijmy losy, a rozumną sztuką
Niech na ciężkiego wypadnie Ajaxa
Z Hektorem walczyć. Udajmy przed ludźmi,
Że w nim pierwszego widzimy rycerza
Dla Achillesa, zbytkami oklasków
Odurzonego, lekarstwem to będzie:
Wybór mu czuba niewątpliwie przytrze,
Który w swej dumie wyżej go najeżył,
Niż łuk swój Irys. Jeśli z bitwy Ajax
Wyniesie całą swoją pustą głowę,
Zwycięzcy pochwał nie będziemy szczędzić;
W razie przegranej zostanie nam wiara,
Że na dzielniejszych nie zbywa nam mężach.
Cobądź wypadnie, w Achillesa czubie
Wybór ten piórka najlepsze wyskubie.
Nestor.  Zaczynam teraz w zdaniu twem smakować;
Idźmy bez zwłoki do Agamemnona,
A wiem, że chętnie myśl moją podzieli.
Niech jeden kundel drugiego ugłaszcze,
Gdy na kość jedną — dumę, zwrócą paszcze. (Wychodzą).