Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 7.djvu/130

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    Dzielnego męża a syna Pryama,
    Hektor mu imię. W długiej nieczynności
    Rdzewieje teraz; on mnie tu przysyła,
    Przy trąb odgłosie mówić tak poleca:
    Greków królowie, książęta i pany,
    Jeśli śród waszych dzielnych wojowników
    Jest mąż, ceniący honor nad spoczynek,
    Nad niebezpieczeństw trwogę jasną chwałę,
    Co zna swe męstwo, a swej nie zna trwogi,
    Kocha swą lubą nie w czczych tylko słowach,
    Przysięgach, które na ustach jej składa,
    Co śmie przymioty jej i piękność wielbić
    Nie tylko w miękkiem ramion jej objęciu,
    Temu przynoszę Hektora wyzwanie.
    Hektor w obliczu i Greków i Trojan
    Dowiedzie, dowieść przynajmniej zamierza,
    Że równie wiernej, pięknej i roztropnej
    Jak dama jego, nigdy żaden z Greków
    Do swojej wiernej nie przycisnął piersi.
    Jutro, w pośrodku wojsk nieprzyjacielskich,
    Przyjdzie i trąbą swą do boju wezwie
    Greka chętnego za kochankę walczyć.
    Jeśli wystąpi, Hektor cześć mu odda;
    Gdy nikt nie stanie, powie za powrotem,
    Że greckie damy spalone od słońca,
    Niewarte jednej drzazgi dzid trojańskich.
    Skończyłem.
    Agamemn.  Słowa twe naszym kochankom
    Rozgłosić każę, a jeśli z nich żaden
    Nie znajdzie serca do takiej rozprawy,
    To w domu wszyscy zostali waleczni.
    Lecz my żołnierze; a żołnierz to chudy,
    Który nie kocha lub nie kochał przódy;
    Jeżeli żaden do boju nie stanie,
    To za kochanków ja przyjmę wyzwanie.
    Nestor.  Powiedz mu także o starym Nestorze,
    Który był mężem, kiedy dziadek jego
    Ssał mleko mamki, powiedz, że choć stary,