Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 7.djvu/118

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Kressyda.  Jeśli tak lubisz zgniłe jaja jak zgniłków, to nieraz jesz kurczęta w skorupie.
Pandarus.  Nie mogę się wstrzymać od śmiechu, gdy sobie przypomnę, jak go łechtała pod brodę. Niema co powiedzieć, dziwnie białą ma rączkę, muszę wyznać.
Kressyda.  A bez przymusu.
Pandarus.  Aż tu nagle odkrywa biały włos na jego brodzie.
Kressyda.  Ach, biedna broda! Niejedna brodawka jest od niej bogatsza.
Pandarus.  Dopieroż tam było śmiechu! Królowa Hekuba tak się śmiała, że oczy jej kipiały.
Kressyda.  Młyńskimi kamieniami.
Pandarus.  Śmiała stę także Kassandra.
Kressyda.  Ale mniejszy był ogień pod garnuszkiem jej oczu. Czy i jej oczy kipiały?
Pandarus.  I Hektor śmiał się.
Kressyda.  Ale cóż wywołało wszystkie te śmiechy?
Pandarus.  Co? Biały włos, który Helena znalazła na brodzie Troila.
Kressyda.  Gdyby to był włos zielony, to i jabym się śmiała.
Pandarus.  Mniej jednak śmiano się z białego włosa, niż z jego pięknej odpowiedzi.
Kressyda.  A cóż to była za odpowiedź?
Pandarus.  Mówi ona: „Jest tylko pięćdziesiąt dwa włosy na twojej brodzie, a jeden z nich biały“.
Kressyda.  To jej pytanie?
Pandarus.  Prawda, o to nie pytaj. „Pięćdziesiąt dwa włosy, odrzecze, a jeden z nich biały? Ten włos biały, to mój ojciec, a wszystkie inne, to jego synowie“. — „Jowiszu, mówi ona, a któryż z nich jest Parys, mój małżonek?“ — „Rosochaty, odpowiedział, wyrwij i daj mu go“. Dopieroż było tam śmiechu! a Helena tak się zaczerwieniła, a Parys tak się sierdził, a wszyscy inni tak się śmieli, że to przechodzi wszystko.
Kressyda.  Niechże i historya ta przejdzie, bo dość już długo wędruje.
Pandarus.  Chętnie, synowico. Myśl o tem, co ci powiedziałem wczora.
Kressyda.  Myślę.