Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 12.djvu/322

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tyści unosił się łatwo, ale też wywnętrzał ochoczo jak prawdziwy artysta; musiano go kochać, lubiono z nim żyć. Nie może być nic przyjemniejszego, bardziej pociągającego nad ten wdzięk, ten urok półniewieści w mężczyźnie. W rozmowie umysł jego był żywy, dowcipny, zwrotny, wesołość miał połyskliwą, wyobraźnię łatwą i tak obfitą, że, wedle świadectwa towarzyszów, nic raz napisanego nie zmazał nigdy; przynajmniej pisząc scenę na nowo, zmieniał myśli a nie słowa, tworząc powtórnie, a nie umiejąc skrobać i gładzić swych wierszy.
„Wszystkie rysy jego tworzą jeden — geniusz jego był sympatyczny; rozumiem przez to, iż umiał, wychodząc z siebie, przybierać postacie wszelkie, jakie wymyślał. Obejrzyjcie się na wszystkich wielkich artystów swojego czasu, starajcie się do nich przybliżyć, spoufalić z nimi, przypatrzeć się ich myśleniu — a poczujecie całą moc tego wyrażenia. Instynkt nadzwyczajny dozwala im wnet postawić się w miejscu drugich: w ludziach, zwierzętach, roślinach, kwiatach, krajobrazach, w każdym przedmiocie ożywionym czy martwym, czują natychmiast zaraźliwie siły i prądy, które tworzą ich zewnętrzną postać, dusza ich do nieskończoności różnostronna, staje się przez te nieustanne metamorfozy rodzajem mikrokosmu. Dlatego zdają się żyć więcej niż drudzy ludzie; nie potrzebują się uczyć, odgadują. Widziałem niejednego z nich, ze zbroi, ze stroju, ze zbioru sprzętów, wnikającego głębiej w średnie wieki, niż trzech razem zbitych uczonych. Odbudowują, tak jak tworzą, naturalnie, śmiało, z natchnienia, które jest rozumowaniem uskrzydlonem“.
„Szekspir odebrał wychowanie połowiczne, umiał po łacinie mało, nic po grecku, trochę po francusku i włosku, więcej nic; nie podróżował, czytał tylko, co mu powszednia literatura przyniosła; po kancelaryach małego miasteczka pochwytał trochę wyrazów prawniczych — a obliczcie, jeśli możecie, jak znał człowieka i dzieje. Ci ludzie widzą zarazem więcej niż jeden przedmiot, obejmują go pełniej niż inni, żywiej i głębiej — umysł ich przepełniony wylewa za brzegi. Nie starczy im proste rozumowanie; potrąciwszy o myśl, cała ich istota, rozwaga, obrazy, wzruszenia, w nich drgają. Więc lecą, myśl ich mimiką się wyraża, płyną porównania, wymy-