Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 12.djvu/305

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wszystko to są wymysły, któremi niezręcznie chciano podnieść geniusz, wskazując poziome jego początki.
Burbadge z pewnością inaczej go musiał umieścić. Rozpoczął swój zawód od pomniejszych ról i od przerabiania a poprawiania licznych dramatów, które naówczas grywano. To połączenie autorstwa z aktorstwem było naówczas we zwyczaju. Peele, Marlowe i wielu innych pisali dla sceny i grywali na niej.
Zresztą, jeżeli mamy wierzyć Ben Jonsonowi, który utrzymuje, że w roku 1587 już pierwsza tragedya Szekspira (prawdopodobnie Tytus Andronikus) ukazała się na scenie, nie było czasu na owo trzymanie koni, ani na wywoływanie, lub geniusz musiałby z dziwną szybkością przebiedz wszystkie stopnie, które ulicznika od pisarza dramatycznego dzieliły.
Wspominaliśmy wyżej ówczesnych dramatycznych pisarzy, wszystkich niemal uczniów Oxfordu i Cambridge, przeładowanych nauką, przemądrzałych bakałarzy i magistrów, którzy dla miłego grosza nie wzdragali się jednak muzom swoim kazać dla teatru śpiewać. Cały ten zastęp już dosyć wziętych i wsławionych dramaturgów scenie panował. Łatwo sobie wyobrazić zgrozę, oburzenie, zazdrość, jaką obudzić musiał zuchwały samouczek, który nad ławę szkółki stratfordzkiej nie znał więcej, mało umiał po łacinie, nic po grecku, nie liczył się do dworzan Jego Królewskiej Mości, a śmiał chwycić się dramatów kleconych przez tak dostojnych mistrzów i począł je przeodziewać, przerabiać, barwić, zyskując niemal od razu powodzenie olbrzymie.
Pomiędzy spadłymi wkrótce z wyżyny i zaćmionymi zupełnie przez tego przybysza nieznanego, znalazł się Robert Greene (autor Orlanda, Alfonsa króla aragońskiego i innych dramatów), współziomek Szekspira, który z goryczą wystąpił przeciwko niemu w wydanem pośmiertnie pisemku wystosowanem do przyjaciół swych i towarzyszów, Marlowe, Lodge i Peele, pod tytułem „Za grosz dowcipu okupionego milionem zgryzoty“ (1592). Greene na łożu śmiertelnem zaklina swych przyjaciół, aby na przyszłość wszelkiego zetknięcia się z teatrem i artystami unikali.
„Gdyby smutne doświadczenie, odzywa się do nich,