Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 12.djvu/298

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


niemi, a hałaśliwie zajmował. Scena była w zupełnym rozkwicie ale też w zupełnem rozpasaniu, któremu przypomnienie dzieł klasycznych zaradzić nie mogło. Pisano szybko, ladajako a jaskrawo, przykrawano, piśmienniczą wartość sztuk nie ceniąc wiele, z dnia na dizeń i bez jutra; drukowano niedbale, tak tylko aby się inne teatra kopiami temi posłużyć mogły. Przyznać należy, iż dla twórczego geniuszu pole i chwila, lepiej, szczęśliwiej przygotowaną być nie mogła.

III.

Rodzina, z której pochodził poeta, od XIV wieku osiadłą była w hrabstwie Warwick (Uorwik) i rozrodzoną. Należała ona do małych posiadaczy ziemskich (yeoman) i zajmowała się gospodarstwem koło roli, handlem, o ile on się z niem łączył.
Dziad Williama (Uiliam) Ryszard trzymał dzierżawą majętności od Roberta Arden, o trzy mile angielskie od miasteczka Stratford (Stretford), we wsi Snitterfield. Ten pozostawił po sobie dwóch synów: Henryka, który w Snitterfield został na gospodarstwie i Jana (John), który około połowy XVI wieku przeniósł się do miasteczka Stratfordu nad Avonem. W roku 1552 mieszkał on przy Henley-Street (Henli-Strit) we własnym domu. We cztery lata później nabył tu inny dom z ogrodem i kawałkiem pola przy Greenhill-Street (Grinhil-Strit). Rodzina była, jak się zdaje, na stan swój, zamożną i czynnie chodziła około spraw swoich. Zajęcia były rozliczne, gospodarskie, przemysłowe, handlowe, co się pobytem w mieście tłómaczy. Jan występuje w aktach miejscowych, już jako rękawicznik (?), jako kupiec zboża, jako rzeźnik i handlarz wełną. Trudno przypuścić, ażeby tak często zmieniał powołanie, prawdopodobnie szło to wszystko razem, a rękawicznictwo ustąpiło wprędce szerszemu gospodarstwu rolnemu, przy którem sprzedaż mięsa, zboża i wełny była rzeczą bardzo naturalną[1].

Jak w naszych małych miasteczkach, tak i w Anglii

  1. Gdybyśmy chcieli dać wiarę p. Hunterowi, wszystkie te sprzeczności tyczące się John’a Szekspira zostałyby rozwiązane tem, że było dwóch Janów tego imienia współcześnie w Stratfordzie: ojciec Wiliama i ubogi szewc. Wiadomości tyczące się zubożenia rodziny, miałyby się odnosić do szewca, a nie do ojca poety.