Strona:Dzieła Williama Shakspeare I tłum. Hołowiński.djvu/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
162
HAMLET.

Tam się na wierzbę wspina, by wieńce
Włożyć na zwisie jéj gałązeczki:
Pod nią się gałąź łamie zdradliwie,
Lecą znamiona z kwiecia i ona
Pad a w szemrzący strumień płaczliwie;
Suknią na wierzchu wody wzniesiona,
Jakby dziewica morska pływała;
Piosnek urywki ciągle śpiewała,
Jak nieznająca niebezpieczeństwa,
Lub jak istota w swoim żywiole;
Ale w tym stanie długo nie trwała:
Gdy się jej szata wody opiła,
Z melodyjnego tego siedliska
Poszła śpiewaczka biédna i miła
Do mułowego śmierci łożyska.

LAERTES.

Czy utonęła?

KRÓLOWA.

Ach utonęła!

LAERTES.

Woda mogiłą biednéj Ofelki,
Więc nie upuszczę łez ni kropelki:
Darmo! — natura prawa ma swoje,
Lecz się dla tego wstydem nie spłonię;
Jak się wypuszczą łzawe te zdroje,
Wszystko niewieście z siebie wyronię. —
Zegnam cię, panie. — Słowa, jak płomień,
Teraz wybuchnąć mogłyby jasno,
Lecz w nierozsądnych łzach tych pogasną.

(wychodzi)