Strona:Dzieła Williama Shakspeare I tłum. Hołowiński.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
130
HAMLET.

I w pomieszania swego zapale
Starca dobrego zabił niechcący.

KRÓL.

Straszny uczynek!
Takby mię zabił gdybym się schował:
Jego swoboda wszystkim zagraża-,
Tobie, każdemu i mnie samemu.
Któż za to krwawe dzieło odpowie?
Na mnie to spadnie: bo ma przezorność
Winna zdaleka od społeczeństwa
Tego młodego trzymać szaleńca:
Alcm go z takim kochał zapałem,
Że co lepszego poznać nie chciałem;
Jako posiadacz brzydkiéj choroby,
Póty ją kryje, aż mu nie zniszczy
Życie do szpiku; kędyż się podział?

KRÓLOWA.

Ciało nieżywe powlókł na stronę:
Jednak w szaleństwie, (równie jak złoto
Wpośród podłego sklni się metalu,
Nad tym uczynkiem płacze od żalu.

KRÓL.

Chodźmy, Gertrudo, nim po za góry
Słońce się schowa, ztąd go wyprawię:
Całą mą sztuką i majestatem
Nadam wymówkę brzydkiéj téj sprawie.
Hej, Guildensternie!

(wchodzą Guildenstern i Rozenkranc).

Idźcie, kochani,
Weźcie i innych w pomoc, bo Hamlet
Zabił w szaleństwie Poloniusza,