Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. VII.djvu/95

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
87
AKT PIĄTY. SCENA PIERWSZA.

Porcya. Taki sam brak wiary
Jest w twojem sercu fałszywem. Na honor?
Nie prędzej usta me dotkną się twoich,
Aż znów ten pierścień zobaczę.
Neryssa do Gracyana). I twoje
Moich nie prędzej, aż mój ujrzę znowu.
Bassanio. Najdroższa żono! Porcyo ukochana!
Gdybyś wiedziała, komum dał ten pierścień,
Gdybyś zważyła, za com dał ten pierścień,
Znała żal, jakim czuł dając ten pierścień,
Gdy nic nie chciano wziąć tylko ten pierścień:
Zmiękłby niechybnie hart twojego gniewu.
Porcya. A gdybyś waćpan był cenił ten pierścień,
I tę, coć dała ten pierścień, i własny
Honor swój, z którym był w związku ten pierścień,
Nie byłby był z twych rąk wyszedł ten pierścień.
Któż mógł być tyle niewyrozumiałym,
Niedelikatnym, iżby go koniecznie
Był żądał, gdybyś pan trochę żarliwiej,
Stanowczej stanął był w jego obronie,
Mieniąc go świętą pamiątką? Neryssa
Mię naprowadza, co mam o tem sądzić:
O śmierć mię to przyprawi, bo niechybnie
Pierścień ten dostał się do rąk kobiety.
Bassanio. Na honor, pani, na zbawienie duszy!
Ręczę ci, że go nie dałem kobiecie,
Ale pewnemu doktorowi prawa,
Który ofiarowany mu przezemnie
Dar trzech tysięcy dukatów odrzucił
I pragnął tylko dotrzymać ten pierścień.
Odmówiłem mu tego i ścierpiałem,
Że się oddalił niezadowolony,
On, co ocalił dni drogiemu memu
Przyjacielowi. Cóż ci powiem, pani?
Zmuszony byłem mu go posłać: grzeczność,
A nawet sam wstyd mi to nakazywał;
Honor mój nie mógł spokojnie znieść tego,
Aby go taka plamiła niewdzięczność:
Przebacz mi przeto, najdroższa małżonko!
Bo na te święte tam na niebie światła