Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. IX.djvu/426

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
420
SZEKSPIR W POLSCE.

ni w siostrach, gdy te, mając małżonków, zaręczają, że tylko ojca darzą miłością. Tego rodzaju postępowanie dowodzi braku wyrozumiałości, oraz chętkę postawienia na swojem. Nie oddaje autor również pochwały dalszemu jej postępowaniu. Ostatecznie robi zmianę wcale niezłą; poślubia króla francuskiego.
W wylądowaniu wojsk widzi autor raz obronę króla, co pochwala, potem zaś własne familijne sprawy, co znowu potępia.
Epizod z hrabią Gloster przejął Szekspir z romansu Sidneya p. t. „Arkadia“. Zdaniem autora, fragment ten tragedyi nie dosięga swego źródła. Sidła, nastawione przez Edmunda bratu, są zbyt przezroczyste i wprost niezgrabnie położone. Ofiary podstępu sobie winę przypisać winni. Z drugiej strony trudno się bardzo oburzać na Edmunda, kiedy weźmie się pod uwagę epokę, która go wydała.
W postępowaniu Edgara nie wszystko jest wyraźne. W pomyśle udawania warjata widzi autor chęć poety wprowadzenia na scenę mieszkańca domu obłąkanych oraz wystawienie na śmiech demonologii.
Nieprawdopodobnem jest niepoznanie syna przez ojca, mimo jego ślepoty.
Najmniej udałą jest scena zamiaru samobójstwa, która rodzi się w Glosterze; mało jest w niej prawdy, a nadto odciąga uwagę widza od akcyi głównej. Niedola bowiem, jaka godzi w Glostera więcej posiada dramatycznej siły niźli swary króla o ilość sług.
Król Lir nie należy do żywiołów dobrych; nie jest bynajmniej męczennikiem i ofiarą swej dobrotliwości. To swoje powiedzenie motywuje autor jak następuje. Przedewszystkiem nie było ofiary ni daru ze strony króla. Córki jego były prawymi dziedzicami korony Brytańskiej, a król, zrzekając się formalnie tronu, przy swych tyrań-