Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. IX.djvu/328

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
322
MIARKA ZA MIARKĘ.

Poszła Epitya donieść bratu, co uczyniła, a Vico uradował się, prosząc ją, aby się za nim wstawiła, co też ona przyrzekła.
Jurysta, na którego sercu piękność Epityi uczyniła wrażenie, przedsięwziął ją skłonić ku sobie i czekał, ażby wróciła.
Gdy przyszła potem w dni kilka z zapytaniem, odpowiedział, iż uwolnić go nie może, chybaby okupiła go swą cnotą.
Na te słowa, Epitya spłonąwszy, rzekła:
Drogie mi jest życie brata, ale droższa jeszcze cześć moja, a wolałabym go ocalić tracąc życie, niż moją cześć poświęcając. Odepchnijcie wiec myśl tę niecną. Jeśli innym sposobem ocalić go mogę, uczynię to chętnie.
Po rozmowie tej Epitya szła do brata i opowiedziała mu, co jej rzekł Jurysta, dodając, iż ocalić go nie może; zaczem brat płacząc, zaklinać ją począł, aby się dlań poświęciła, i łzami i prośbami zmusił do przyrzeczenia.
Stało się więc, jak brat żądał, ale Jurysta mimo ofiary tej, wydał rozkaz, ażeby bratu jej głowę ścięto, i nazajutrz zbył Epityę, mówiąc, iż do domu jej przyśle brata... Jakoż ciało jego tylko odwieziono siostrze. Epitya doznała boleści wielkiej, lecz pokrywając ją, rzekła do oprawcy, który trupa przywiózł:
Powiedzcie panu swojemu, który jest też moim panem, że przyjmuję brata takim, jakim mi go odesłać mu się podobało, a gdy mej woli spełnić nie chciał, cieszę się, że swojej zadosyć uczynił, sądząc, że tak było sprawiedliwie... Poleć mu mnie z tem, żem zamsze jego sługą.
Epitya zrazu chcąc się pomścić, pragnęła zabić wiarołomcę, ale rozmyśliwszy się, poszła sprawiedliwości szukać u cesarza, który był w Villac’u. Ubrawszy się w żałobę, padła mu do nóg i opowiedziała wszystko. Kazał cesarz przywołać winowajcę, który na widok swej ofiary strasznie drżeć począł, uląkł się i stracił przytomność.