Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. IX.djvu/326

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
320
MIARKA ZA MIARKĘ.

ja uczynićbym był zmuszony z obowiązku sprawiedliwości, jeśli przeciw niej wykroczysz“.
I rzekłszy to, zamilkł.
Jurysta, więcej uszczęśliwiony z godności i urzędu, do którego cesarz go powoływał, niżeli znający sam siebie, podziękował panu swemu za tę przyjazną naukę, i rzekł mu, że sam z siebie żywo pragnął strzedz sprawiedliwości, a będzie to czynić tem chętniej, iż mu polecił cesarz, i że pragnie tak spełniać rządy swe, aby jego cesarska mość chwalić go tylko mogła.
Mowa ta Jurysty podobała się cesarzowi, który rzekł:
„Zaprawdę będę was chwalił, jeśli czyny ze słowami się zgodzą“.
I rozkazawszy wydać mu listy otwarte, które już gotowe były, wysłał go tam.
Jurysta tedy począł rządzić miastem dosyć roztropnie, starając się wielce szalę trzymać w mierze, zarówno w sądach, jako i w rozdawnictwie urzędów, nagradzaniu cnoty i karaniu występków. I długi czas w ten sposób utrzymywał się w wielkiej u cesarza wziętości i w miłości u ludu całego, tak, że mógłby się był zwać szczęśliwym, gdyby zawsze się tak rządził.
Aż stało się, że młodzian pewien z miasta tego, zwany Vico, gwałt popełnił na panience z Insbruku, i skarga zaniesioną została przed Jurystę. Ten zaraz ująć go kazał, i gdy wyznał, że w istocie gwałt jej uczynił, skazał go, wedle praw tego miasta, aby mu głowę ucięto, chociaż obwiniony chciał pogwałconą wziąć za żonę.
Człowiek ten miał siostrę, dziewicę, więcej nad osiemnaście łat nie liczącą, piękności wielkiej, umiejącą słowy bardzo słodkiemi przemawiać, w obejściu miłą, przytem cnoty niewieściej osobliwej.
Zwała się ona Epitya. Wiedząc, że brata na śmierć skazano, żal ją ogarnął wielki, i poczęła rozmyślać, jakby brata uwolnić, lub przynajmniej