Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. IX.djvu/204

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
198
TROILUS I KRESYDA.
SCENA SZÓSTA.
Inna część pola w alki.
Wchodzi AJAKS.

Ajaks. Troilu! Tchórzu! Troilu, gdzie jesteś?

(Wchodzi Dyomedes).

Dyomedes. Troilu! Gdzie on, pytam.
Ajaks. A to czego?
Dyomedes. Chcę go wychłostać.
Ajaks. Gdybym ja był wodzem,
Raczej mą godność tobie dałbym, niźli
Prawo tej chłosty. Gdzież u licha Troil?

(Wchodzi Troilus).

Troilus. Fałszywy Dyomedzie! Wystąp, zdrajco!
Gardłem odpowiesz mi za mego konia!
Dyomedes. Ha, jesteś wreszcie!
Ajaks. Mnie go pozostaw, proszę cię, Dyomedzie!
Dyomedes. Nie mogę, za nim rozbijam się wszakże.
Troilus. Obaj tu do mnie, podstępni Grekowie.

(Walcząc oddalają się).
(Wchodzi Hektor).

Hektor. To Troił? Dobrze masz, najmłodszy bracie!

(Wchodzi Achilles).

Achilles. A, mam cię w końcu, m am! Broń się, Hektorze!

(Walczą).

Hektor. Wytchnij, gdy pragniesz.
Achilles. Precz z tą grzecznością, dumny Trojańczyku!
Masz szczęście jeszcze, że-m odwykł od zbroi:
Na dobre wyjdzie ci mój odpoczynek.
Ale niebawem ujrzymy się znowu,
Tymczasem żegnaj!

(Odchodzi).

Hektor. Żegnaj, Achillesie!
Gdybym był wiedział, że spotkam cię, pewnie
Sił nie trwoniłbym...

(Wraca Troilus).

Cóż słychać, mój bracie?