Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. IX.djvu/106

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.




AKT PIERWSZY.

SCENA PIERWSZA
Troja.
Wchodzą TROILUS i PANDARUS.

Troilus. Giermka przywołaj, niech mi zdejmie zbroję!
Po co tam walczyć pod Troi murami
Mnie, który w sercu dziką noszę walkę?
Niechaj w bój spieszy, komu w łonie jeszcze
Zostało serce; Troil już go nie ma!
Pandarus. Wciąż zatem stara piosnka?
Troilus. Greczyn jest silny i wćwiczony w sile,
W zręczności śmiały i dzielny w śmiałości.
Jam zasię słabszy, niźli łzy niewieście,
Od snu korniejszy, głupszy od głupoty,
Lękliwszy niźli dziewica w noc ciemną

Pandarus. Dość ci już nagadałem z mojej strony; nie myślę się dalej wdawać w tę historyę. Kogo nęci placek pszenny, niech czeka zanim mąkę umielą.
Troilus. Czyż nie czekałem?
Pandarus. Tak, na zmielenie; ale teraz czekaj, aż mąkę spytluja...
Troilus. Czyż nie czekałem?
Pandarus. Tak, na pytlowanie, ale teraz czekaj, aż ciasto ukisnie.
Troilus. I na to czekałem.
Pandarus. Tak, na ukiszenie... Lecz czyż to już dosyć? A wmiesić placek, a formę nadać, a w piecu podpalić, a wypiec... Ba, ba, jeszcze po tem wszyst-