Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. III.djvu/295

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
287
AKT DRUGI. SCENA PIERWSZA.

A weź do siebie tego Bolinbroka!“
Ze też ta skaza w myślach ludzkich wieczna.
Przeszłość i przyszłość niebo im zamienia.
A teraźniejszość nie warta wspomnienia!
Mowbray. Więc wnet dać rozkaz zwijania namiotów?
Hastings. Teraz, gdy wszystko zawisło od chwili,
Niech nie powiedzą, żeśmy ją stracili!

(Wychodzą).
Dzieła Wiliama Szekspira T. VII ornament p.51.jpg



AKT DRUGI.

SCENA PIERWSZA.
Wchodzą: oberżystka, SIDELKO ze służącym i wkrótce za nimi KRUCZEK.

Oberżystka. Cóż panie Sidelko, czy ułożyłeś dla mnie prośbę?
Sidełko. Jest już ułożoną.
Oberżystka. Ale gdzież wasz pomocnik? Trzeźwy-li to człowiek? i czy potrafi dotrzymać kroku?
Sidełko. Hola! gdzie jest Kruczek!
Oberżystka. Tak, dalibóg, ten nieoceniony pan Kruczek.
Kruczek. Jestem, jestem.
Sidełko. Słuchaj Kruczek! potrzeba nam przytrzymać sir Dżona Falstafa.
Oberżystka. Tak, tak kochany panie Kruczek, jużem oto podała prośbę i wszystko jak się należy.
Kruczek. To może pachnąć któremukolwiek z nas życiem; on się porwie do sztyletu.
Oberżystka. A tak, dalibóg, co w tem, to bardzo z nim trzeba ostrożnie; on mnie jednego razu pora-