Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. II.djvu/228

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
220
JULIUSZ CEZAR.

Pierwszy żołnierz. Poddaj się albo giń.
Lucyliusz. Poddam się tobie,
Dlatego tylko, abym prędzej zginął.
Masz złoto, ale zabij mię natychmiast.

(Podaje mu pieniądze).

Zabij Brutusa, zabójstwo wiecznąć
Sławę przyniesie.
Pierwszy żołnierz. Nie mogę. Taki jeniec...
Drugi żołnierz. Idźcie donieść
Antoniuszowi, że Brutus pojmany.
Pierwszy żołnierz. Ja mu doniosę. Otóż i on.

(Wchodzi Antoniusz).

Wodzu,
Brutus pojmany, Brutus w naszych rękach.
Antoniusz. Gdzież on?
Lucyliusz. W bezpiecznem miejscu, Antoniuszu,
Mogę ci ręczyć, że żaden wróg żywcem
W niewolę cnego nie weźmie Brutusa.
Niech go bogowie chronią od tej hańby!
Czyli go żywym znajdziesz, czy umarłym,
Znajdziesz go zawsze tem, czem jest — Brutusem.
Antoniusz. Nie jest to Brutus, przyjacielu,
Ale upewniam cię, że zdobycz twoja
Niemniej dlatego jest szacowną. Czuwaj
Nad tym człowiekiem, miej dlań winne względy.
Podobnych ludzi wolałbym zaiste
Mieć przyjaciółmi, niż nieprzyjaciółmi.
Idź, zobacz, co się tam dzieje, czy Brutus
Żyje czy zginął, i przynieś mi wieści
Do Oktawiusza namiotu.

(Wychodzą).
SCENA PIĄTA.
Inna strona pól.
Wchodzą BRUTUS, DARDANIUSZ, KLITUS, STRATO i WOLUMNIUSZ.

Brutus. Pójdźcie tu, biedne przyjaciół mych szczątki!
Spocznijmy na tej skale.
Klitus. Statyliusz ujrzał był światło pochodni,
Ale nie wrócił, snać wzięty lub zginął.