Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. II.djvu/200

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
192
JULIUSZ CEZAR.

Kunsztownych zwrotów i potęgi głosu,
Tego wszystkiego, co krew ludzi wzrusza.
Ja tylko mówię wprost prawdę, ja tylko
Wam opowiadam to, co wiecie sami.
Pokazuję wam rany kochanego
Cezara, biedne, nieme jego usta,
I im wymowę całą przekazuję.
Lecz gdybym ja był Brutusem, a Brutus
Był Antoniuszem, wtedyby Antoniusz
Nie szczędził pewnie swych piersi i każdą
Ranę Cezara tak wymowną zrobił,
Ze nawet głazy Rzymu poruszone
Z wściekłościąby się do buntu podniosły.
Obywatele. I my bunt chcemy podnieść.
Pierwszy obywatel. Spalmy Brutusa dom.
Trzeci obywatel. Idźmy, szukajmy sprzysiężonych.
Antoniusz. Posłuchajcie mnie pierwej, posłuchajcie!
Obywatele. Hola! uciszcie się! Antoniusz mówi.
Antoniusz. O! przyjaciele, rodacy, nie wiecie,
Co zamierzacie. Przez cóż to się Cezar
Stał godnym waszej miłości? Niestety!
Nie wiecie sami — ja wam tedy powiem.
Nie napomknąłżem wam o testamencie
Cezara? Czyście zapomnieli o tem?
Obywatele. Prawda, testament, czekajmy, słuchajmy.
Antoniusz. Oto jest w mowie będący testament,
A na nim pieczęć Cezara. Przeznacza
On nim każdemu obywatelowi
Rzymu, ba, nawet każdemu z pospólstwa,
Po siedmdziesiąt i pięć drachm.
Drugi obywatel. Wielki Cezarze, pomścim się za ciebie.
Trzeci obywatel. Wspaniałomyślny Cezarze!
Antoniusz. Wysłuchajcie mnie cierpliwie do końca.
Obywatele. Hola! milczenie!
Antoniusz. Nadto leguje on wam wszystkie swoje
Wille i świeżo sadzone ogrody
Z tej strony Tybru, oddaje to wszystko
Wam i następcom waszym w posiadanie
Na wieczne czasy, ku wspólnej wygodzie