Strona:Dzieła Krasickiego dziesięć tomów w jednym (Polona).djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Wystąpił problem z korektą tej strony.


IX. Modlitwa. Stwórco! my twoje stworzenia, Chwało twój*; «wi<jt.\ gfoiim • Czem jesteśmy, twe zdarzenia. Poiaolifei prosić, prosi m. f.aska t«oja daje, bierze, Dasz, czy wezmiesz, zawszes panem. Daj użytek, daj po w mierze, To jest najszczęsIiwszym stanem. Twoje dawać, naszr prosić, Twojr Lazar, nasze służyć : Dasz ubóztwo, daj go znosie, Dasz obfitość, daj jej użyć.

X. Ih«i «* lOdiui 3 Mu*. Wtższtm nad nieba wzniosły mijMliien, Hast! co raczysz zawiadować światem; 1 dobrodziejstw}-, czem jestes, objawić, Pozwól się sławić. I.ud twój, lad braci znękan niegdyś marnie. Wesół do twego ko»« ioła się garnie. Przyjm na ofiarę, Opatrzności twista I Stargane pęta. Daj użyć, co s daf, w pokoju i zgodzie : Daj ducha rady i męztwa w narodzie : Podległość rządną, w swobodzie w strzy małość, W działaniu trwałość. Niech łaski twojej będzie uczestnikiem Król, radny, rycer*, mieszczanin z rolnikiem. Dotąd, gdy większą szczęiliwiąc swobodą, Tyś sam nagrodą.

XI. Do Micbsła. Paiie Michale, Wiesz doskonale, W codziennym (rudzie, Coto tą ludzie. Tych zło»c zaślepia, Tych zysk zasklepia. Tych sława łudzi. Tych zazdrość budzi Ci nadto kryslą. Ci nic nie my«lą • Więc zle na świecie? Żyjcm w nim przecie j Więc się wynosić? Zostać, i znosić > Bo któż bez ale? Panic Michale. XII. Mabzzjia Dwobaka as wsi osiadłego. Już czas mroźny, już czas słotny. Co zamartwiał przyrodzenie. Zwalnia; widok śnieżny, błotny,

Jędrne biorąc u krzepienie i Wdzięczy nadzieje ku wiośnie. Pączki wschodzą, trawka rosuie. Orzeźw inne ciepłem ptaszki. Porę życia pozdrawiają t Zwierząt skoki i igraszki. Przeszłą płodność oznaczają; Zewsząd radość, zewsząd pienie. Odmładza się przyrodzeuie. Rolnik czuły idzie w pole, W pole swym potem skropione W raca zzjajan ku stodole, Kędy krówki wytuczone. Krówki, co wygodnie mieścił, Co chował, karmił i piesc ił. Puszcza w wolność. Ryk rado«ny Echa głome pow tarzają. Wszystko niesie piętno wiosny. Harany. kozły igrają, I S«l.v się ziemia zieleni. Czują powab, co je pleni. Słowik nuci wdzięczne pienia, W gnieźdźie osiadłrj samice A zbyt czułe rozrzewnienia, Podawając w okolice, Czyli zwalnia, czyli »pieszy. Bawi, łudzi, smuci, cieszy. W zmroku wdzięcznym rozpościera, Xiężyc promienie srebrzyste. Przez gałęzie się prz^dzirra. A strumyków wody czyste. Gdy wietrzyki powiewają. Drżącą postać wydawają. Pod jaworem siedzą Marce, Oddychają słodkiem wianiem. Igra młodzież przy fujarce. Czułem zdięci rozrzewnianiem. Przypominają, jak mali, I oni trzody pasali. O w ii wdzięczna I w tobie życie. Tyi rozkoszy prawem źródłem : O wsi wdzięczna ! mHe skrycie. Czemuż w tohie dni nit? wiodłem? Miast miłośnik, martwy hiłt-m, W tohiem osiadł, i ożyłem. Tak stary dworak przy krynicznej strudze, Zwiedtion w usłudze, Siedząc w chłodnika, dworak zbyt poczciwy, I nieszczęiliwY ( Mniej czuły na to, ix się nie z bogacił, I swoje stracił t Przypatrując się przezroczystej wodzie, Mądry po szkodzie. Rzekł, patrząc, kędy w jego okolicy. Trakt ku stolicy ? Żegnam cię, próżen. po służbach zbyt długich, Oszukuj drugich.