Strona:Cecylia Niewiadomska - Bez przewodnika.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

kru, trochę wędliny, tam dostaniemy mleka, to i obiad będzie. Drogę znamy.
— Jeszczeby też. Jak do Saskiego ogrodu. Swoją drogą rad jestem, że Czarny Staw zobaczę; przykro byłoby jakoś stąd odjechać, nie pozdrowiwszy tego przyjaciela, nie spojrzawszy ani razu na Kościelec, na Zawrat. Dobrze zrobiła Zosia z tą wycieczką. Jutro na noc staniemy u Morskiego; zadziwią się kobieciny, a nam przyjemnie będzie zabrać do Warszawy tę garstkę nowych wspomnień.
— Szkoda, że na Kościeliską czasu już nie będzie.
— Przeczytaj sobie o niej w przewodniku Eljasza, to ci się będzie zdawało, żeś widział.
— Dobrze, żeś mi przypomniał, jutro trzeba wziąć z sobą Eljasza.
— Może masz słuszność, taki przewodnik nie wiele kosztuje.


III.

Nazajutrz o świcie chłopcy cicho i ostrożnie wymknęli się ze swego pokoiku. Nie powiedzieli wczoraj gospodyni o zamiarze wycieczki do Morskiego Oka; wracając z Czarnego Stawu, kupili tylko na drogę butelkę wina, parę funtów szynki i niewielki bochenek chleba, a teraz dołączyli do bagaży nieocenionego Eljasza i sprawiedliwie rozdzielili wszystko na dwie równe paczki.
— Trzeba napisać parę słów do gospodyni, że nie wrócimy na noc — odezwał się Tadzio.