Strona:Bruno Jasieński - Palę Paryż.djvu/180

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    skie, które mają przyjść i przywrócić w Paryżu dawny ład?
    Powtarzam, dla nas świat, Europa, Francja, jak kawałek lichej, zmoczonej materji, skurczyły się do rogatek, względnie do przedmieść Paryża. Zagadnienia naszego życia społecznego i politycznego pozostały te same, zmieniła się tylko ich pomiarka; rozwiązywać musimy je odtąd w innej, zmniejszonej skali. Posługując się zaś nią, nie możemy nie stwierdzić, że jesteśmy świadkami formalnego rozbioru Francji i że w obliczu tego rozbioru demokracja francuska okazała się w znaczeniu moralnem wielkością, równa zeru. Dotychczas trzymała się ona u steru jedynie mocą inercji, dawno już roztrwoniwszy swój kapitał moralny; skoro zaś wypadło jej przystąpić do reorganizacji mocno okrojonego gospodarstwa, w momencie licytacji między komunizmem i monarchją z bożej łaski, — bez namysłu i bez walki oddała poniżej ceny kosztu miejsce, zajmowane przez nią od czasów Wielkiej Rewolucji, w ręce najczarniejszej, ukoronowanej reakcji, byleby zachować swą rentę w całej jej nietykalności.
    Łysy pan obejrzał się lękliwie dokoła, czy ktoś nie słyszy, i podniósł ostrzegawczo palec do ust. Niewiadomo, czy chciał coś zareplikować, wyprzedził go bowiem trzeci z panów, dotychczas milczący, o dorodnej głowie, przepłatanej przez pół, jak orzech, cięciem nieposzlakowanego przedziału.
    — Niewątpliwie ma pan wiele słuszności — powiedział, ważąc słowa z godnością i umiarem urodzonego parlamentarzysty. — Nie podzielam jednak pańskiego pesymizmu. Zapewne, możliwe, że ludność Paryża, wymierając w tempie dotychczasowem, wymrze całkowicie, zanim uda się unieszkodliwić epidemję. Jest to jednak ostatecznie też tylko hipoteza, równie możliwa, jak i hipoteza przeciwna. Winniśmy brać ją pod uwagę, lecz nie wolno nam podnosić jej do znaczenia pewnika. Dziesiątki i setki uczonych i lekarzy za kordonem pracują, nie pokładając rąk, nad zwal-