Strona:Bracia Grimm - Ubogi i Bogaty.djvu/5

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


UBOGI i BOGATY

Dawnemi czasy kiedy to Bóg jeszcze obcował z ludźmi i między nimi przebywał, wędrując z miejsca na miejsce zmęczył się bardzo i postanowił u kogoś w chacie przenocować.
Właśnie przechodził koło dostatniego budynku należącego do zamożnego gospodarza i pomyślał:
— Temu kłopotu nie sprawię, bo jest bogaty, pójdę doń zapukać.
Stanął więc przed drzwiami i ujął za klamkę.
— Kto tam i czego włóczy się po nocach? — zawołał głos ostry gospodarza chaty.
— Ubogi podróżny prosi o nocleg i łyżkę strawy, — odezwał się nieśmiało przybyły.
— Nie mogę cię przyjąć, — zawołał niemiłosierny bogacz — gdybym chciał każdego nakarmić, musiałbym sam wziąć kij żebraczy do ręki.