Przejdź do zawartości

Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Londyński).djvu/84

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

 — Koń, na którym jechałam, strasznie mnie zirytował, zrób że mi tę satysfakcję i każ mu łeb uciąć.
 Książe zastosował się do tej prośby, wezwał do siebie parobka, który poderznął koniowi szyję, a łeb wsadził na miejskiej bramie.
 Wielka miejska brama, na której tkwiła głowa Falady, była tą właśnie, przez którą Kurtek wychodził i wracał ze swojemi gęsiami. Jak tylko królewna spostrzegła głowę swojej klaczy, zawołała:
 — „Tobą Falado, bramę, dziś stroją?“

 A klacz na to rzecze: