Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Londyński).djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


także, gdzie są pieniądze.
Ale lokaje mieli okropnego stracha. Skinęli przeto na chłopa, ażeby wyszedł do nich.
Gdy się zbliżył, wszyscy czterej przyznali mu się do kradzieży pieniędzy, dodali również, że chętnie zwrócą skradzioną kwotę, a i jego hojnie wynagrodzą, byle ich tylko nie zdradził, bo to sprawa gardłowa.
Poprowadzili go też do kryjówki, gdzie leżały pieniądze.
Ale piąty lokaj skrobał w piecu i chciał słyszeć, czy też doktór więcej wie jeszcze. Ten zaś siedział, przewracał karty abecadła i szukał kogutka, a ponieważ go znaleźć nie mógł odrazu, rzekł więc:
— Jesteś tu jednak i musisz wyleźć! Ten, co skrobał w piecu, sadził, że chłop miał jego na myśli, odskoczył tedy od pieca i zawołał:
Ten człowiek wie wszystko!
Teraz doktór wszechwiedzący pokazał panu, gdzie leżą pieniądze, ale nic nie mówił, kto ukradł.
Dla tego też otrzymał dużo pieniędzy z obu stron w nagrodę i stał się sławnym człowiekiem.