Przejdź do zawartości

Strona:Bracia Grimm - Baśnie (Londyński).djvu/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

nie mogę łożyć dalej na ciebie, bo w tych ciężkich czasach trudno mi więcej zarobić, niż na chleb powszedni.
 — Kochany ojcze, — odrzekł jedynak, — nie kłopocz się o to; jeżeli taka wola Boża, to wszystko pójdzie dla mojego dobra. Już ja się zastosuję do tego.
 Gdy ojciec wybierał się do lasu na obróbkę drzewa, syn mówi:
 — Pójdę z ojcem i będę ojcu pomagał.
 — Ależ mój synu, — odparł ojciec, — to będzie dla ciebie za trudne, ty nie jesteś przyzwyczajony do ciężkiej roboty, nie wytrzymasz długo, wreszcie mam tylko jedną siekierę i brak mi pieniędzy na kupno drugiej.
 — Niech ojciec uda się do sąsiada, — odparł syn, — on ojcu pożyczy siekiery, dopóki nie zarobię na inną.
 I ojciec pożyczył siekiery od sąsiada a nazajutrz o świcie, wyszli obaj razem do lasu. Syn pomagał ojcu i wcale nie okazywał zmęczenia.
 Gdy już słońce stanęło nad nimi, rzecze ojciec:
 — Trzeba wypocząć i zjeść obiad, zaraz robota pójdzie nam raźniej.

 Ale syn wszedł w głąb lasu, spożył swój chleb, był bardzo wesół i rozglądał