Strona:Booker T. Washington - Autobiografia Murzyna.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zależnem od pewnego stopnia wykształcenia lub zamożności — albo obu razem — warunku, który należało uczciwie i bezstronnie postawić zarówno obu rasom — białej i czarnej.
Pomimo, że byłem młody w owym czasie, czułem, że popełniają się błędy i że taki stan rzeczy nie będzie mógł trwać długo. Widziałem także, że polityka z czasów dźwigania się — o ile dotyczyła murzynów — opiera się na fałszywych zasadach, że była sztuczna i chybiona. Posługiwano się ciemnotą murzynów, żeby białych ludzi wynieść na wysokie stanowiska polityczne. Prócz tego, w Północnych Stanach było stronnictwo, które chcąc się zemścić na białych z Południa, zmuszało murzynów do przyjmowania posad, stawiających ich wyżej od białych. Któż miał na tem ucierpieć ostatecznie, jeżeli nie murzyni? Z drugiej strony, ta cała agitacya odwracała murzynów od tego, co było dla nich najważniejsze: od uczenia się rzemiosł dostępnych dla nich i nabywania własności.
Miałem przez chwilę silną pokusę rzucenia się w wir życia politycznego, ale poczucie, że mogę dokonać dzieła pożyteczniejszego, przygotowując silną podstawę dla murzynów za pomocą gruntownego ich wykształcenia umysłowego, moralnego i zawodowego, wpłynęło na wyrzeczenie się tego zamiaru. Widziałem murzynów, członków izby deputowanych, którzy nie umieli czytać, ani pisać, i pozostawiali dużo do życzenia pod względem moralnym i umysłowym.
Niedawno temu idąc ulicą w jednem z miast Południa, usłyszałem jak dekarze pokrywający dach tytułowali jednego z towarzyszów „gubernatorem“, nawołując go do pośpiechu. Słyszałem kilka razy wymówione:
— Spiesz się, gubernatorze!
Zaciekawiony, zapytałem o osobę „gubernatora“ i dowiedziałem się, że to murzyn, który przez