Strona:Booker T. Washington - Autobiografia Murzyna.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ciw nim choćby jedno gorzkie słowo; przeciwnie — starał się usilnie być i dla nich pożytecznym.
Trudno byłoby opisać wpływ, jaki wywierał na uczniów w Hamptonie i zaufanie, jakie w nich budził. Można powiedzieć, że był uwielbiany, przez uczniów. Mnie zdawało się zawsze, że wszystko, co przedsięweźmie jenerał, musi się udać. Nie odmówionoby żadnemu jego żądaniu. Kiedy był w odwiedzinach u mnie, w Alabamie, tak sparaliżowany, że trzeba było przenosić go w lektyce, przypominam sobie, że jeden z uczniów prosił jak o łaskę, żeby mógł go wynieść w lektyce na szczyt wzgórza wysokiego i stromego, na co potrzeba było nie małego wysiłku.
Wyszedłszy na wierzchołek wzgórza, uczeń zawołał rozjaśniony.
— Jakże jestem szczęśliwy, że mogłem uczynić cośkolwiek dla jenerała jeszcze za jego życia!
Podczas mojego pobytu w Hamptonie sypialnie były już tak przepełniene, że trudno już było zrobić miejsce dla tych, którzy prosili o przyjęcie. Jenerał wpadł na pomysł ustawienia namiotów, które miały służyć za sypialnie. Jak tylko dowiedzieliśmy się, że jenerał byłby zadowolony, gdyby niektórzy z dawniejszych uczniów zgodzili się na mieszkanie w namiotach podczas zimy, prawie wszyscy wyrazili swą gotowość.
Między nimi byłem i ja. Zima, którą przebyliśmy w namiotach, była niesłychanie ostra i cierpieliśmy bardzo, ale generał nie wiedział o tem, bo nikt się nie skarżył. Wystarczyło nam to, że mu sprawiamy przyjemność i że ułatwiamy możność nauki większej liczbie uczniów. Nieraz w zimną noc wicher dął tak, że unosił namioty i wtedy byliśmy zupełnie bez osłony. Jenerał miał zwyczaj obchodzić namioty wczesnym rankiem, a jego głos poważny i wesoły dodawał nam odwagi i zapominaliśmy o przykrościach.
Mówiłem dotąd tylko o uwielbieniu mojem dla