Strona:Bolesław Londyński - Jelonek.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Weź, naturalnie, znajdzie się miejsce dla niego. Będę go lubił tak samo, jak i ty, i we dwoje doglądąć go będziemy.
Posadziwszy dziewczynkę na swego okazałego wierzchowca, król wesoło skierował się w stronę zamku; jelonek biegł obok; wydawał się smutny i widocznie z żalem opuszczał las, gdzie żyło mu się tak dobrze i swobodnie.
Dziewczynka spostrzegła, że drogi jej przyjaciel wygląda nie wesoło i zrobiło się jej żal jelonka.