Strona:Bohater Carlyle'a i nadczłowiek Nietzsche.djvu/048

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ków, uznać go powinna za swego dobrodzieja i tem samem za bohatera... przynajmniej pozornego.
Luter chciał, zamierzał »Kościół Chrystusowy zreformować«, i zapewnić ludziom Ewangelię czystą, oczyszczoną z dodatków i naleciałości papizmu«, a do tego, jako podstawy, użył »swobodnego« i przez żadne postanowienie kościelne nieograniczonego »badania Pisma św.« (freie Forschung). Co z tego wyszło?
Do czego to badanie swobodne doprowadziło współczesnych nam wyznawców jego »reformy«, w jakim stanie znajduje się zreformowany jego kościół ze swą »czystą ewangelią«, niech powiedzą wybitni a wierzący przedstawiciele tegoż kościoła, których Ci zaraz przytoczę.
»Im głębiej się zastanawiamy nad dzisiejszą protestancką teologią — pisze jeden z nich — tem jaśniej widzimy, że stoją tam naprzeciw siebie dwa światy, z natury rzeczy całkiem ze sobą sprzeczne.... A wszystko się w nich obraca około zasadniczego pytania: »Co się wam zda o Chrystusie? czyim synem jest?« Kwestya bytu wiary protestanckiej zależy od odpowiedzi, jaką wyznawcy jej na to pytanie dają. Jeżeli, od wiary swych przodków się odwracając, porwą więzy, łączące ich z Chrystusem i Bóstwo Jego odrzucą — wybiła dla protestantyzmu godzina ostatnia.
»Kościół, nie opierający się na Bóstwie Chrystusa, jako na swej podstawie niezłomnej, już nie jest Chrystusowym kościołem; to też niema