Strona:Bohater Carlyle'a i nadczłowiek Nietzsche.djvu/011

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Boga. Jak między Bogiem chrześcijańskim i bogami pogańskimi istnieje przepaść; tak i pomiędzy chrześcijańskim a pogańskim bohaterem.
I dziwna rzecz. Dziś ze smutkiem stwierdzić musimy, że w pewnych sferach dokonuje się nowy proces przekształcania i przemieniania pojęć religijnych, ale w kierunku odwrotnym, t. j. w kierunku ponownego poganienia ludzkiego społeczeństwa, które przez tyle wieków pod osłoną krzyża tak świetnie się rozwijało; przyczem musimy także stwierdzić, że w tym samym stosunku poczyna się przemieniać i pojęcie bohatera, zbliżając się do tego, jakie o nim mieli starzy rzymscy i greccy poganie.
Zwrócił na to uwagę Tomasseo w swym Słowniku synonimów. Pisze on tak: »Wielu współczesnych nam pisarzy, mających zwyczaj posługiwania się resztkami odrzuconych przez siebie religii, znajduje bohaterów wszędzie, nawet tam, gdzie do niedawna nikomu się o tem nie śniło, i to tak, że jedni (oczywiście bezwiednie) trzymają się jeszcze ideału bohatera, pojętego po chrześcijańsku, a inni go już przekręcają i wypaczają na całkiem pogański sposób«.
Przekonasz się o tem sam, gdy się przypatrzysz »bohaterom« Carlyle’a.


Bohater Carlyle’a.


A teraz, co myślisz, mój drogi, że taki Carlyle rozumie pod »bohaterem«? Jak określa to